Halloween nie cieszy się (niestety) dużą popularnością w Polsce (jak narazie). W porównaniu do ubiegłych lat jego popularność rośnie, co mnie bardzo cieszy, Niestety to święto często jest kojarzone z poganami i z czczeniem zła. A wręcz przeciwnie, celem jest obrona i odepchnięcie od siebie złych duchów. Ale poglądy jak poglądy - bywają różne.
Moim zdaniem Halloween jest świetną okazja do pokazania swoich umiejętności artystycznych i manualnych. Makijaże często bywają skąplikowane i pochłaniające godziny pracy. Ale efekty są zawsze tego warte. Co ważne - makijaże na Halloween nie muszą być wcale drogie. Jedne z najtańszych cieni i kilka pomadek sprawi, że nie wydasz na to ani grosza.
Look powyżej jest dość uniwersalny i łatwo go przekształcić w wampira czy wiedźmę. Przedstawia on kobietę która właśnie wypełzła z piekła. Podstawą jest makijaż skóry twarzy - cera musi być nieskazitelna. Warto także użyć fluidu jaśniejszego niż nasz codzienny. Fluid należy obficie przypudrować i zmatowić, żeby naturalny "blask" cery zniwelować przez co wydamy sie na bardziej martwe i zmęczone. Czoło i okolice ust przypruszyłam czarnym cieniem co daje efekt "sadzy po wydostaniu się z piekła".
Ważnym elementem są brwi - muszą być czarne. Ja swoje brwi wypełniłam czarnym cieniem na zewnętrznej częśći a szarym ku środkowi. Daje to "naturalniejszy" efekt.
Kolejnym etapem jest nałożenie czarnego cienia na całą powiekę ruchomą. Najlepiej płaskim, syntetycznym pędzlem (fajnie gdyby był wilgotny co spotęguje pigmentację cienia).
Puchatym pędzelkiem rozcieramy brzegi czarnego cienia aby uzyskać bardziej rozmazany look. W wewnętrzne końciki i na dolną powiekę aplikujemy fioletowy cień który sprawi że oczy w końcowym efekcie będą wyglądały na bardziej zmęczone. Linnię wodą malujemy czerwoną kreką co da efekt przekrwionych oczu.
Kolejnym krokiem jest narysowanie falowanych linni pod oczami czarnym eyelinerem. Nie powinny być to perfekcyjne linnie. W zasadzie czym niechujniej tym lepiej - w końcu właśnie wyszłaś z piekła :D Imitować będą one popękane żyłki pod oczami.
Przestrzeń między dolną powieką a żyłkami zamalowujemy czarnym cieniem. Zwilżony pędzel ułatwi nam pracę. Przy okazji należałoby ubrudzić sobie nosek.
Usta mogą mieć jakikolwiek kolor. Efektownie by wyglądały nawet nie pomalowane. Ja postawiłam na ciemne, błyszczące bordo. Wygląda to całkiem tak jakbym właśnie opluła się krwią ( z piekła wyszłam przecież).
Oto mix produktów dzięki którym uzyskałam ten odcień. Na początku nałożyłam fioletową pomadkę w płynie a kontury obrysowałam czarną kredką, następnie nałożyłam błyszczyk i powtórnie czarną kredkę, Dało to ciekawy efekt widoczny na zdjęciu. Jeżeli kontury nie wyszły idealnie dopracuj je za pomocą korektora. Pozatym, odważyłabyś się wyjść z tak krzykliwym kolorem na ustach na ulice ? Ja zdecydowanie tak !
Na górze są produkty dzięki którym moja cera stała się idealna oraz eyeliner dzięki któremu stworzyłam żyłki pod oczami. Fluid a w zasadzie kamuflaż spisał się znakomicie a puder w tym przypadku zabrał cały zdrowy blask cerze.
Strasznego Halloween !











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz